Clicker Training
Zaczniemy nietypowo jak na artykuł o szkoleniu koni. Od delfinów. Bo to treserzy morskich ssaków pierwsi wykorzystali praktycznie metodę opartą na pozytywnym wzmocnieniu, czyli nagradzaniu pożądanych zachowań. W przypadku delfinów tradycyjne metody szkolenia po prostu nie działają - jak szkolić kilkumetrowe zwierzę, które w każdej chwili może sobie po prostu odpłynąć? Bardzo prosto - nagradzając zachowania, które nam się podobają. Ponieważ delfin chce powtórzyć dobre doświadczenie jakim jest otrzymanie ryby, powtórzy swoje zachowanie, żeby osiągnąć ten sam skutek.
Czym jest szkolenie z klikerem?

Clicker training jest metodą szkolenia konia używającą nagradzania (pozytywnego wzmocnienia) za pożądane zachowanie. Nagrodą jest najczęściej smakołyk. Jest to również sposób porozumiewania się z koniem, bardzo jasny, precyzyjny i łatwy dla niego do zrozumienia. Celem tego szkolenia jest zrozumienie przez konia, ze to jego zachowanie powoduje pojawienie się nagrody. Koń ofiarowuje nam jakieś zachowanie, bo jest to w jego interesie. Nasz cel staje się celem konia. Całkowita zgodność interesów daje nam konia wykonującego komendy z radością, konia który jest naszym partnerem.
Tradycyjne metody często opierają się na popychaniu i ciągnięciu, żeby konia umieścić w określonej pozycji. Często nacisk jest na ograniczenie niepożądanych zachowań, co powoduje niechęć do pracy. W przeciwieństwie do tych metod, Clicker Training opiera się na nagradzaniu. Jedyną 'karą' jest nie nagrodzenie danego zachowania, jeżeli akurat nie odpowiada naszym wymaganiom. Żadne zachowanie nie jest 'złe' w tym szkoleniu, tylko nie będzie w danej chwili (albo nigdy) nagradzane.
Co to jest kliker?

Kliker to malutkie pudełeczko wydające dźwięk "klik!". Tak naprawdę nie jest ono wcale konieczne, możemy użyć czegokolwiek (gwizdka, stale tego samego słowa itp.).
Kliker mówi koniowi, że:
-zaraz będzie nagroda
-to, co koń robił w chwili, kiedy usłyszał dźwięk klikera jest zachowaniem pożądanym i będzie nagrodzone
Ten zaznaczający dźwięk klikera jest często nazywany mostem pomiędzy zachowaniem a nagrodą. Dlaczego nie używamy po prostu jedzenia, z ominięciem sygnału? Po pierwsze dlatego, że nie zawsze można podać go w odpowiednim momencie (co jest bardzo ważne!),np. nie można podać koniowi plasterka marchewki kiedy zmieni nogę w galopie, żeby poinformować go, że jest to zachowanie, które nas interesuje. Po drugie - konie karmione z ręki robią się natarczywe; skojarzenie nagrody z dźwiękiem powoduje, że koń oczekuje jej wyłącznie po jego usłyszeniu.
Oczywiście, żeby koń kojarzył dźwięk klikera z nagrodą musimy najpierw "włączyć" kliker. Klikamy i podajemy koniowi smakołyk wiele razy pod rząd (robiąc małą pauzę pomiędzy kliknięciem a smakołykiem). Po pewnym czasie koń będzie się spodziewał smakołyku po usłyszeniu dźwięku.
"Klik!" musi zabrzmieć w czasie pożądanego zachowania, nie jak już się skończyło. Załapanie odpowiedniego momentu jest najważniejsze (tak jakbyśmy robili 'zdjęcie' zachowania, które chcemy widzieć częściej, przy pomocy klikera). Dajemy smakołyk po kliknięciu. Dokładny moment kiedy koń dostaje smakołyk nie jest ważny. Ważny jest tylko moment samego "klik!".
Czy zawsze już będę musiał klikać i nagradzać?
Nie! Okazuje się, że jeśli dane zachowanie jest nagradzane losowo, utrwala się znacznie bardziej. Innymi słowy: jeżeli się nie spodziewamy nagrody za każde zachowanie, to nie zrezygnujemy z niego tak łatwo, nawet jeżeli nie będzie nagrodzone. Bo być może następnym razem będzie! To przecież na tej zasadzie funkcjonują maszyny typu "jednoręki bandyta"!
Nagrody
Istotne jest, żeby było to coś, co koń lubi i dla zdobycia czego będzie chciał się wysilać :). Istotne jest również, żeby były możliwie małe (nie mamy konia utuczyć, tylko nagradzać; poza tym najedzony do granic możliwości koń nie będzie pracował dla nagrody, która jest jedzeniem). W mojej praktyce sprawdzają się:
-kawałki suchego chleba
-"łyżeczka" owsa
-plasterki marchewki
-kawałki jabłek
Staramy się zmieniać nagrody i operować w ciągu jednej sesji kilkoma rodzajami naraz żeby podtrzymać zainteresowanie konia.
Jak zacząć?
Krok po kroku w telegraficznym skrócie:
- "Włączamy" kliker

- "Klik!" jak koń robi coś, czego chcielibyśmy go nauczyć. Wybierzmy coś łatwego na początek, co koń czasem robi sam z siebie (dotknięcie ręki nosem, podniesienie nogi, opuszczenie głowy itp.)
- Szkolimy często, ale krótko. Koń się nauczy więcej w ciągu trzech 5 minutowych sesji, niż w przeciągu godziny. Można osiągnąć dobre rezultaty, ucząc konia po kilka minut dziennie, kiedy mamy chwilkę czasu.
- Korygujemy złe zachowanie przez uczenie dobrego zachowania. "Klik!" za luźny uwiąz, nie za ciągnięcie.
- "Klik!" za celowy lub przypadkowy ruch w stronę naszego celu. Można konia zachęcać do zajęcia wymaganej pozycji, ale nie popychać, ciągnąć, trzymać. Pracujemy bez liny (o ile to możliwe). Jeżeli musimy mieć konia na linie, to nie używamy jej do szkolenia.
- Nie czekamy na perfekcję. Nagradzamy małe ruchy w kierunku docelowym. Jeżeli chcemy żeby koń przychodził do nas: jak tylko zrobi krok w naszą stronę - "Klik!".

- Jak koń się nauczył robić coś dla "Klik!", to będzie spontanicznie powtarzał to zachowanie, żeby nas skłonić do kliknięcia. Teraz możemy dołożyc hasło (słowo, sygnał optyczny, nacisk). Zaczynamy klikać tylko jeżeli zrobił to co chcieliśmy podczas wydawania hasła lub zaraz po. Zaczynamy ignorować to zachowanie jeżeli nie daliśmy hasła. Nie wydajemy koniowi komend. Szkolenie z klikerem nie opiera się na komendach. Jeżeli koń nie wykonał danego zachowania na hasło, to nie był nieposłuszny, ale nie opanował całkowicie tego zachowania na to hasło. Musimy więcej nad tym popracować, może w łatwiejszym dla konia miejscu.
- Gdy koń opanuje całkowicie zachowanie na hasło, zaczynamy klikać i nagradzać w sposób losowy.
- Jeżeli jesteśmy w złym humorze lub coś nie wychodzi, odkładamy kliker. Nie mieszajmy negatywnych bodźców, szarpania uwiązem, krzyku itp. ze szkoleniem z klikerem. To hamuje twórcze zachowanie konia, które jest bardzo pożądane w tej metodzie.
- Jeżeli nie robimy postępów z jakimś zachowaniem, prawdopodobnie klikamy zbyt późno. Złapanie istotnego momentu jest wszystkim! Poprośmy kogoś innego o pomoc. Niech obserwuje i powie nam czy klikamy w odpowiednim momencie.
Co możemy osiągnąć?
To co chcemy. Każdą rzecz, jaka jest możliwa fizycznie do wykonania przez konia. Zmianę podejścia na "co chcesz żebym teraz zrobił?". Błyskawiczne nieraz postępy.
Czy to wszystko?
Nie - to wierzchołek góry lodowej :) Jeśli metoda spotka się z zainteresowaniem z Waszej strony, postaram się ją ( i jej praktyczne zastosowania w pracy z końmi na konkretnych przykładach) przybliżyć w kolejnych artykułach. Tak więc jeśli chcecie - pytajcie. I oczywiście serdecznie zapraszam do mnie na warsztaty poświęcone szkoleniu z klikerem - najbliższe być może już w okolicach Nowego Roku.